Hanna Śleszyńska
14.05.2015r.

HANNA ŚLESZYŃSKA
przy akompaniamencie Wojciecha Kalety
w Kole Kultury
w cyklu Świat się śmieje
14 maja 2015 r. o godz. 18.00


Jej specjalność to spektakle muzyczno-kabaretowe, ale tak naprawdę jest aktorką wszechstronnie utalentowaną - teatralną i filmową.

W 1982 r. ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Na scenie zadebiutowała w "Niebie zawiedzionych" Bertolta Brechta, w reżyserii Leny Szurmiej , na deskach Teatru Ateneum. Występowała też w innych teatrach warszawskich - Komedii, Syrenie, Rampie i Teatrze Nowym Adama Hanuszkiewicza, gdzie pojawiła się na scenie w rolach dramatycznych. Zagrała m.in. Rachelę w "Weselu" Wyspiańskiego (1990), Królewnę w "Cydzie" Corneille’a. (1993). Ale silniejszy jest w jej karierze zawodowej nurt komediowy. Pamiętamy znakomicie, że grała w telewizyjnym kabarecie Olgi Lipińskiej. Dostała zasłużoną nagrodę dla aktorki komediowej na X Festiwalu Dobrego Humoru w Gdańsku.

Za wzór mistrzowski w gatunku, który uprawia, wskazuje Irenę Kwiatkowską uznając jej wysokiej próby "abstrakcyjną komediowość".

Śleszyńska, tym którzy sądzą, że komedia na scenie to również nieustanna wesołość w życiu prywatnym mówi tak:
Ci, którzy rozśmieszają ludzi, sami nie zawsze ciągle się śmieją. Poza tym nie jestem zawodowym komikiem. Ale przez kilkanaście lat wspólnego życia z Piotrem Gąsowskim nauczyłam się wiele rzeczy obśmiewać. Piotrek strasznie mnie rozśmieszał. Zawdzięczam mu wiele "śmiechowych zmarszczek". Lubię, gdy na planie jest wesoła atmosfera. Ale nie strzelam dowcipami na zawołanie.

Mogą nie uwierzyć w to ci, którzy pamiętają ją z serialu "Daleko od noszy". Ale inna jej twarz znamy choćby z "Bożej podszewki" w reżyserii Izabeli Cywińskiej, gdzie wystąpiła jako Józia Górka, siostra głównej bohaterki.

Aktorkę w ostatnich sezonach możemy podziwiać w roli Judy Garlany w znakomitym spektaklu w Teatrze Capitol , w musicalu "Hallo Szpicbródka" w Teatrze Syrena czy "Psiuniu" w Teatrze Kamienica oraz spektaklu „Polityka” w Teatrze 6 Piętro.

Niezależnie od odniesionych sukcesów aktorka hołduje, w sztuce, od zawsze, zasadom prostoty i bezpretensjonalności. Wyznaje:
Nie znoszę napuszenia, zadęcia. Praca w kabarecie nauczyła mnie dużego dystansu do siebie. Tak samo praca na estradzie. Śmieszy mnie , gdy któryś z aktorów dramatycznych lekceważąco się o tej pracy wyraża. To niech spróbuje wyjść na scenę i rozbawić kilkutysięczną widownię! To trudna sztuka.

Hanna Śleszyńska jest mistrzynią piosenki aktorskiej (w 1991 r. zajęłam I miejsce we wrocławskim przeglądzie).

Prywatnie jest matką dwóch synów. Lubi jazdę na motorze i ma prawo jazdy, które pozwalają jej prowadzić ten pojazd.

W bezpośrednim zetknięciu z Hanną Śleszyńską odczuliśmy jej nieprawdopodobną, żywiołową, energię. Udzielił nam się entuzjazm i przekonanie, że trzeba cieszyć się każdą chwilą.

Po spektaklu - Hanka i jej akompaniator, muzyk - Wojciech Kaleta odpowiedzieli nam na kilka pytań.

- Jakie słowo wydaje się Wam najśmieszniejsze?
Wojtek : Wszyscy...
Hanka: Imponderabilia.
- Jakie słowo jest najsmutniejsze?
Wojtek: Neurokognitywistyka... czyli dziedzina, którą zajmuje się starszy syn Hani, a ja ciągle nie umiem przyswoić sobie tego słowa.
Hanka: Pustka.
- Prywatnie bawi was gdy...?
Wojtek i Hanka: Kiedy Wiktor Zborowski opowiada dowcipy w teatralnej garderobie.
Hanka: Albo Zborowski lub Młynarski układają limeryki. Jak wiadomo muszą one mieć odpowiednie rymy i nazwę miejscowości.
Kiedy byliśmy w Kanadzie miejscowość Ottawa sprowokowała Wojtka Młynarskiego do takiego oto tekstu
Raz pewna lady w Ottawie
dawała wyłącznie na trawie.
Więc gdy pytasz, gdzie rąbie się najlepiej na klubie
to ja ci palcem ją wskaże - w Ottawie.
- Co byście innego mogli robić , gdyby nie Wasze dzisiejsze ,artystyczne, zawody?
Hanka: Wojtek byłby na pewno organistą, a ja - jak mama-nauczycielką. Polonistką.
- A kim nie moglibyście być zawodowo?
Wojtek: Ja matematykiem...
Hanka: Nie ma takiego zawodu. Każdy byleby wykonywany z pasją.
- Jaki dowcip Was ostatnio rozbawił?
Wojtek: Babcia gotuje. Krząta się po domu. Przychodzi dziadek. Moja kochana, przypomnj mi jak ja mam na imię? Babcia długo patrzy w okno, potem na garnki na kuchni. Myśli.- A na kiedy jest Ci to potrzebne?
- Jeśli istniej niebo co byście chcieli usłyszeć u jego bram?
Wojtek: MuzykęJana Sebastiana Bacha! Hanka: A ja arię „O mio babbino caro”!





Fotoreportaż Marta Zdanowska

Money.pl - Kliknij po więcej
Pogoda
24 maja 2019
Źródło: MeteoGroup

E-OPŁATY

Jeżeli posiadasz login oraz hasło możesz zalogować się do moduły e-opłaty.




Zmiany w ustawie
"O spółdzielniach mieszkaniowych"


Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Można zablokować zapisywanie plików cookies zmieniając ustawienia przeglądarki. Szczegółowe informacje w polityce naszej firmy dotyczącej cookies.